Studium przypadku pewnego”feniksa”

Moja historia powstania z popiołu.

Jest to pierwszy artykuł, z serii, którą nazwałem „Alkoholizm, moja droga na szczyt”

Studium przypadku, z angielskiego case study to przede wszystkim historia opowiedziana, aby wskazać pewne schematy, działania oraz przebytą drogę. Dziś skupiam się na bardzo osobistej historii, przelewam na papier doświadczenia i emocje z własnego życia. Będzie to dla mnie trudne, jednak wierze, że w ten sposób jestem w stanie pomóc nie jednej osobie.

Jest to pewnego rodzaju świadectwo. Pragnę w nim wzmocnić Cie i udowodnić, że ze zgliszczy mogą powstać najpiękniejsze budowle w Twoim życiu. Dlatego jeżeli masz za sobą ciężkie doświadczenia, bądź znajdujesz się w trudnej sytuacji, a może znasz kogoś, kto potrzebuje pomocy, to na pewno znajdziesz w tym artykule pokrzepienie.

Studium przypadku wypalenia

W wieku trzydziestu lat byłem na samym dnie. Nie miałem zaplecza finansowego, ukończonej szkoły, prawa jazdy, rodziny, zdrowia, charakteru etc. Mógł bym wymieniać tak bez końca, ale szkoda na to czasu. Podsumowując jednym zdaniem, byłem wrakiem człowieka, bez perspektyw i nadziei. Przede wszystkim wypełniała mnie ogromna pustka. Brak miłości i wsparcia, który odczuwałem już jako młody chłopak przeistoczył się w cwaniactwo i brak zasad. Dlatego właśnie chciałem być „kimś”, pragnąłem wszystkim udowodnić jaki jestem wspaniały, ale niestety była to tylko moja iluzja i obłuda. Rządziły mną mechanizmy – zaprzeczenia, koloryzowania, idealizowania, minimalizowania.

To był straszny czas, młody mężczyzna na skraju samobójstwa. Odczuwałem ciągły niedosyt i za wszelką cenę musiałem go zaspokoić

Studium przypadku alkoholika

Do całej tej sytuacji w moim życiu doprowadziłem się sam. Nie potrafiłem sobie poradzić z brakiem miłości i zrozumienia. Zacząłem uciekać. Tylko ucieczka dawała mi ukojenie. W konsekwencji już od wieku 12 lat uciekałem przed samym sobą oraz światem w narkotyki, alkohol, hazard oraz sex. W wieku 16 lat byłem już głęboko uzależniony od amfetaminy oraz innych substancji psychoaktywnych. Tylko w ten sposób potrafiłem „ukryć się” w świecie iluzji, którego tak bardzo pragnąłem.

Gdy przyszedł czas na opuszczenie domu oraz podjęcie pracy, moje schematy musiały się zmienić. Dlatego też zrezygnowałem z twardych narkotyków, a alkohol i marihuana zaczęły dominować w moim życiu. To właśnie alkohol okazał się substancją, która pozwalała mi funkcjonować i jednocześnie trwać w świecie iluzji. Tak wegetowałem przez około 10 lat, nieustannie pod wpływem alkoholu i marihuany powoli przeistaczałem się w popiół.

Mam nadzieję, że moje studium przypadku uruchomi Twoją wyobraźnie. Bycie alkoholikiem to fatalna sprawa, a najgorsze w nie jest to, że ludzie nie mają pojęcia z czym się zmagasz.

Studium przypadku popiołu

Po wielokrotnych próbach samodzielnego zaprzestania picia, musiałem poddać się leczeniu odwykowemu. To był mój koniec. Nie dlatego, że poszedłem się leczyć, ale dlatego, że po tej próbie nie potrafiłem już funkcjonować normalnie. Moja choroba zaprowadziła mnie wprost do „piekła”. Po terapii stacjonarnej wróciłem do picia, lecz nie tak jak wcześniej. Coś puściło, piłem do oporu! Wlewałem w siebie czystą wódkę, spałem, wymiotowałem, miotałem się i znów piłem. Ojciec ostatecznie wyrzucił mnie z domu. Nie miałem pracy i kończyły mi się pieniądze. Śmierdziałem i wyglądałem już jak menel.

Nic się dla mnie nie liczyło, straciłem jakąkolwiek nadzieję, że uda mi się wyjść z nałogu. Próbowałem wszelkich sposobów, aby przestać pić, ale niestety żaden z nich nie działał. Terapie stacjonarne, dochodzące, indywidualne, grupy wsparcia, nic nie było w stanie zatrzymać we mnie machiny alkoholizmu. Kilka razy wycieńczony lądowałem na detoksie i obiecywałem sobie, że już nie wrócę do picia. Niestety nie potrafiłem dotrzymać sobie słowa. Pozostałem sam sobie katem i nikt nie był wstanie mi pomóc.

Delirium tremens

Ostatecznie po kilkutygodniowym piciu wódki na litry, braku jedzenia i odwodnieniu, trafiłem na ostry dyżur w szpitalu w moim mieście. Dziś dziękuję Bogu, że w ogóle mnie przyjęli w takim stanie na oddział. Miałem zapalenie trzustki typu D o ostrym przebiegu i lekarze powątpiewali czy w ogóle przeżyje. Ból nie do opisania! Po kilku nieprzespanych nocach bez alkoholu, mój organizm zaczął mieć zespół abstynencyjny. Poty, drgawki i delirium tremens…. to był dramat. Zwidy słuchowe i wizualne połączone z palpitacjami serca, płytki oddech – stan agonalny! Miałem trzydzieści lat, a byłem już „martwy”. A ja przecież tak bardzo chciałem jeszcze żyć! Przecież jak byłem młodym chłopcem to miałem wspaniałe pasje i marzenia.

Płacz… Dlaczego Boże?… Dlaczego ja?… Pomóż mi proszę….

Po wyjściu ze szpitala, jakoś po tygodniu siedzenia na „dupościsku” w obawie o zdrowie, wróciłem znów do picia.. i znowu… i znowu… Nawróciłem się i pojednałem z Bogiem, a jednak wciąż piłem. Ostatecznie podjąłem się kolejnej półrocznej, stacjonarnej terapii połączonej z modlitwą w Chrześcijańskim ośrodku „Nowa nadzieja”.

Studium przypadku Feniksa

Przeżyłem w ośrodku wspaniałą podróż duchową. Zrozumiałem, że jestem kochany pomimo wszystko. Uwierzyłem w Jezusa i w jego miłość, która jest ponad moje słabości, przeszłość, decyzje i czyny. To był pierwszy krok mojego rozwoju. Zacząłem pracować nad sobą od środka. Dzięki temu doświadczeniu powstał artykuł „Zajrzyj w głąb”. Przerobiłem swoje dzieciństwo, wybaczyłem sobie i innym ludziom, poznałem i zaakceptowałem swoje emocje. Stałem się wolny. Pomimo drobnej potyczki po wyjściu, nauczyłem się żyć. To życie okazało się ponadprzeciętne. Powstałem wtedy raz i stoję do dziś. Moja droga, jak każdego człowieka ma wzloty i upadki, natomiast jest we mnie siła, która wynika tylko i wyłącznie z moich słabości. Tego nie ma nikt, tylko ja. Moje doświadczenia dają mi moc.

Odrodzona rzeczywistość

Po pierwsze dzięki zetknięciu się z bezdomnością, potrafię zadbać o siebie. Dlatego jestem teraz ambitny. Ukończyłem szkołę, prawo jazdy, mam wspaniałą pracę, szkolę się i nieustannie podnoszę poziom swojego życia.

Dzięki alkoholizmowi potrafię, sam się rozwijać. Potrafię rozpoznawać własne emocje i słabości oraz nad nimi pracować. Gdybym nie był alkoholikiem, nigdy nie musiał bym rozpocząć głębokiej pracy nad sobą i żył bym dalej w swoim wyidealizowanym świecie. Wielu ludzi tak żyje, powiem nawet, że większość ludzi, których znam. Ponieważ nigdy nie przeszli przez tak drastyczne sytuacje, nie przyszło im nawet do głowy, aby rozpocząć proces doskonalenia siebie.

Dzięki pustce w życiu odnalazłem wiarę, która daje mi marzenia, siłę i świadomość, że jest coś więcej niż doczesne życie. W rezultacie właśnie wiara daje mi poczucie akceptacji i miłości.

Dzięki braku miłości, zrozumienia i wsparcia jako dziecko nauczyłem się być samodzielny i samemu stawiać czoła życiu. Dlatego nie potrzebuję już ludzi wokół siebie, aby się dobrze czuć. Nikt nie musi mnie rozumieć, abym podążał drogą, którą wybrałem. Oczywiście,są w moim życiu ludzie, którzy mnie wspierają i bardzo ich za to kocham, ale to nie od nich zależy moje szczęście.

Uzależnieniom zawdzięczam swoją siłę w dążeniu do celu, dlatego nie interesuje mnie przeciętne życie, ponieważ wiem, że tak jak kiedyś potrafiłem w środku nocy zorganizować narkotyki, tak potrafię teraz załatwić ważne rzeczy w moim życiu.

Dzięki zrujnowanemu zdrowiu odnalazłem sport – moją życiową pasję.

To w terapii nauczyłem się otwierać przed ludźmi, największym dowodem jest ten artykuł. Dlatego teraz mówię szczerze o własnych emocjach i odczuciach, a to bardzo pomaga mi w budowaniu wartościowych relacji.

Podobnie dzięki beznadziei w życiu, odnalazłem siłę i nadzieję. Paradoksalnie jest teraz we mnie ogromna wiara w przyszłość, której nie oddał bym za nic.

Dzięki zaburzonym relacją rodzinnym, dziś potrafię docenić i zrozumieć moich rodziców i dziadków. Kocham ich i dziś potrafimy funkcjonować jak rodzina, a ja mogę dawać im radość, gdy jestem z nimi trzeźwy i rozwijam się każdego dnia.

Twoje studium przypadku

Najistotniejsze jest , że w każdej słabości i doświadczeniu tkwi ponadprzeciętna siła. Dlatego uważam także, że ludzie, którzy przeszli przez „piekło na ziemi” mają o wiele więcej do zaoferowania. Więc i Ty z odwagą przekuj swoje przykre doświadczenia w siłę. Owszem, to kosztuję wiele pracy i wyrzeczeń, natomiast zaufaj mi – opłaca się! Dlatego też na tym blogu znajdziesz wiele inspirujących artykułów jak naprzykład „Rozpal się do działania”, które wierze obudzą w Tobie feniksa. Jeżeli nie przekonał Cie jeszcze mój artykuł to koniecznie zobacz historie Jurka

Alternatywne studium przypadku

Jerzy Górski – narkoman

Sia – alkoholiczka

Stephen King – alkoholik

Wiktor Osiatyński – alkoholik

Eminem – alkoholik i narkoman

Borys Szyc – alkoholik

Kękę – alkoholik

Mam nadzieję, że ten artykuł da Ci wiarę oraz zmotywuje Cie do pracy nad sobą. Każda zmiana zaczyna się w naszej głowie.

Proszę podziel się ze mną przemyśleniami oraz wnioskami

Pozdrawiam i Trzymam Kciuki

Jedna myśl na temat “Studium przypadku pewnego”feniksa”

Dodaj komentarz