“Reset”czyli chwilowa a zarazem istotna przerwa.

Zauważyliście, że przez około miesiąc nie pojawił się żaden wpis na blogu? Dlaczego? Reset? Zaraz odpowiem na to pytanie, natomiast jest o wiele ważniejszy aspekt związany z tą przerwą, którym chcę się z wami podzielić – są to moje przemyślenia i wnioski.

Skąd ten reset?

Moja przerwa w pisaniu wynikła z problemu związanym z laptopem. Nie potrafiłem się połączyć z hostem, nawet myślałem o kupnie nowego komputera, jednak ostatecznie udało mi się przywrócić go do stanu pierwotnego. Uhh. Lecz to nie jedyny powód. W ostatnim czasie miałem trochę osobistych wyzwań w życiu, no i oczywiście… wkradło się lenistwo i zniechęcenie do pisania. Reset.

Najważniejszym jednak powodem dla, którego miałem przerwę w blogowaniu, był stan mojego umysłu. Problem, z którym musiałem sobie poradzić. Ponieważ chcę być wiarygodny i autentyczny w tym co robię, to wolałem nic nie pisać, niż udawać i mędrkować na blogu. Postanowiłem odpuścić na jakiś czas. Czy była to słuszna decyzja?? Nie wiem! Pewnie nie. Natomiast dziś postaram się pokazać Wam, że nawet z trudnej sytuacji wyciągnęłam ważne i wartościowe wnioski.

Na pewno w przyszłości będę w stanie dzielić się z Wami moimi  emocjami podczas życiowych burz i sztormów, a nie dopiero po ich uciszeniu. Jednak na dzień dzisiejszy najważniejsze jest to, co zrozumiałem i mogę się tym z Wami podzielić.

Reset czyli krok w tył aby wziąć  rozbieg.

Podczas ostatniego miesiąca, wraz z wyczuwalną w powietrzu wiosną, gdy odpuściłem sobie pisanie na blogu zadałem sobie kilka pytań, przemyślałem najważniejsze sprawy, przeczytałem kilka książek i wysłuchałem wielu podcastów. Krótko mówiąc:to było dobre. Reset. Trochę jak sole trzeźwiące.

Po pierwsze, poprzez ten reset zdałem sobie sprawę, że pomimo braku woli pisania cały czas myślę o blogu.

Przede wszystkim jest to moje wyzwanie, przygoda, rozwój, możliwość przelania myśli na klawiaturę i podzielenie się nimi ze światem. Chcę to robić i to dokładnie w tych tematach, które wyobraziłem sobie na samym początku – jeszcze przed powstaniem bloga. To ważna lekcja, ponieważ potwierdziła ona moje wyobrażenie o blogowaniu oraz zamiłowanie do pomocy ludziom poprzez rozwój. Rozpoczynając przygodę z blogiem nie wiedziałem co mnie czeka. Faktycznie okazało się, że bycie blogerem wymaga poświęcenia czasu oraz zmusza do nauki w wielu kierunkach. Musiałem nauczyć się pisania, edytowania, pozycjonowania, obróbki zdjęć, wordpresa, marketingu itp. (oczywiście nadal jestem amatorem i muszę się jeszcze wiele nauczyć). Teraz po 4 miesiącach po uruchomieniu bloga, nadal chcę to robić! To ważne dla mnie! Bo to oznacza, że znalazłem swój kawałek podłogi 🙂

Po drugie tego lata kończy się dla mnie pewien okres i…. 

No właśnie co dalej, reset i…?. Przerwa? Wyluzować? Czy cisnąć dalej do oporu? Pojawiło się kilka koncepcji. Jedna szalona na maksa: kurs trenera personalnego do końca wakacji, a po wakacjach szukanie klientów w nowej profesji, do tego od września weekendowa szkoła coachingu oraz kolejny kurs angielskiego. Na ostro, za ostro. Reset. Przede wszystkim Dzięki czasowi jaki sobie dałem do przemyślenia, zrozumiałem, że takie parcie to już przesada. Dlatego po analizie okroiłem swój plan działania, który i tak będzie dla mnie wymagający. Roczną szkołę coachingu na razie odpuszczam, przyjdzie na nią czas. Natomiast kursu angielskiego oraz trenera personalnego nie odpuszczam.

Po trzecie, pojawiły się nowe pomysły.

Wizja pracy jako trener personalny zapłonęła we mnie jak latarnia. W czasie wolnym od bloga, gdy skupiłem się na treningach, doszedłem do wniosku, że sport i dietetyka to również moja pasja i dlatego chcę to robić zawodowo. Ponadto mam nadzieję, że się sprawdzę i będę dobry w tym co robię.

Po czwarte, wizja globalna mojego życia.

Po raz kolejny zdałem sobie sprawę, że (jak to pisze Michał Wawrzyniak aka Kołcz Majk) “nie chcę być zwykłym człowiekiem”. Ponadto Mam wizje, pasje, marzenia i chcę je realizować. Kocham ludzi i chcę z nimi współpracować i wspierać ich w codziennych działaniach. Mam potrzeby finansowe i pragnę zabezpieczania. Chce uczestniczyć w wielu projektach, takich jak blogsfera, marketing, sprzedaż, pomoc ludziom w rozwoju ich umysłów oraz ciał.

Po piąte, reset i nagle …pojawiła się złość.

Złość, która motywuje mnie do działania. Czysto materialna potrzeba – tak mam też takie 🙂 Zrozumiałem, że jeżeli przez kolejne kilka lat nie przycisnę życia i nie zaangażuję się poważnie w pracę oraz rozwój, to zostanę w miejscu którym jestem. Ja chcę kupić mieszkanie, a nawet dom – zaznaczam kupić! Nie zadłużyć się na 25 lat. Pragnę samochodu prosto z salonu, mam już wybrany model i kolor (wizualizuje sobie go), tylko nie mam gotówki. Dlatego czas nad tym zapanować.

Po piąte, ostatni reset.

Mamy kapitalizm, nic nie jest dane za darmo.

Widzicie, że pomimo mojej krótkiej nieobecności na blogu w mojej głowie i życiu wiele się działo. Ponadto mam nadzieję, że mogąc podzielić się z wami moimi wielkanocnymi przemyśleniami, stanę się troszkę lżejszy, a i wam coś z moich prywatnych przemyśleń zakiełkuje i zmotywuje do analiz własnego życia.

Co dalej…

Mam pragnienie napisać cykl wpisów na jakiś konkretny temat. Proszę podzielcie się jakie tematy są dla was interesujące. Postaram się do nich odnieść i napisać coś wartościowego, nawet jeżeli będzie to wymagać ode mnie nauki i zaangażowania.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za nas wszystkich

3 myśli na temat ““Reset”czyli chwilowa a zarazem istotna przerwa.

  1. Pokora, świadomość, cierpliwość, nadzieja i codzienna walka wewnętrzna , oto co mi przyszło na myśl po przeczytaniu Twoich wpisów. Życzę więcej pozytywnego feedbacku. Powodzenia 🙂

    1. Dzięki wielkie 🙂
      Trafiłaś w 100% z podsumowaniem tego, co uważam za rozwój człowieka. I cieszę się, że wymieniłaś – i to na pierwszym miejscu pokorę. To ona wyznaczyła kierunek mojej drodze rozwoju. Pozdrawiam gorąco.

  2. i tak trzymaj . Reset czasami się przydaje, zwłaszcza jeśli chcesz tyle rzeczy zrealizować, Jednak nie pędż za bardzo, Przemyśl dokładnie każdy krok, Trzymam kciuki

Dodaj komentarz