Nie daj się zwieść!

Zarób więcej, bądź fit, lansuj się, buduj swoją markę oraz tysiące podobnych sloganów jest teraz na czasie.

Czy jesteś szczęśliwy? Czy spełniasz się w życiu? Czy jesteś niezależny finansowo? To pytania, które pozornie wynikają z rozwoju osobistego. Po części tak, a po części nie!

Opowiem dlaczego czasami progres może oznaczać regres.

Około dwa lata temu moja praca nad zdrowieniem z uzależnienia, przemieniła się w rozwój osobisty. Zetknąłem się wtedy z firmą zajmującą się MLM. Za jej pośrednictwem przeszedłem kilka szkoleń, związanych z przywództwem biznesowym oraz finansami. Ludzie mówili tam o niezależności finansowej, o ciągłym udoskonalaniu się, o byciu liderem, o możliwościach. Opowiadali z pasją, jak nieustanie się rozwijając i budując swoją siatkę biznesową, osiągane sukces. Widziałem tam liderów: piękne samochody, brak ustalonych godzin pracy, pięciocyfrowe pensje i drogie ubrania. Ci ludzie opowiadali jak odnieśli sukces i jak bardzo kochają swoje życie. Bardzo mi się to spodobało. Zacząłem się angażować, czytać książki oraz słuchać audiobooków mówiących, że mogę wszystko, tylko muszę postępować według odpowiednich schematów i technik. Przez moment zapragnąłem dołączyć do tej bajki, więc zacząłem iść w kierunku takiego rozwoju.

Za czym ta pogoń?

Jedną z technik opisywaną w wielu książkach o osiąganiu sukcesu jest wizualizacja swoich pragnień. Drogi samochód, wielki dom, prestiż czy fortuna na koncie. To właśnie miałem sobie wizualizować. Dokładnie, ze szczegółami. Taka technika polega na przeżyciu swojej wizji swoimi zmysłami, oraz emocjami.

W tym momencie pojawił się w punkt zwrotny mojego myślenia. Dlaczego? To wcale nie były moje prawdziwe pragnienia. Natomiast mogły by się nimi stać, gdybym tylko chciał. Były kuszące, pełne blasku i splendoru. Piękne wizje wolności finansowej i bogactwa. Ale… Zrozumiałem, że pogoń za tego typu sukcesem, nie jest rozwojem osobistym jakiego pragnę.

Metanoja

Na szczęście, zanim spotkałem się z „komercyjnym rozwojem osobistym”, przeszedłem długą drogę pracy nad samym sobą. Poznałem swoje emocje, uczucia, odruchy. Przeanalizowałem swoje życie od samego dzieciństwa i zrozumiałem, dlaczego pociągają mnie uzależnienia oraz innego typu iluzje.

Dzięki Bogu i relacji z nim, miałem wyryty głęboko w sercu nowy kodeks moralny, oparty na miłości i wyrzekaniu się samego siebie. Jego słowo, nauczyło mnie, że życie jest więcej warte niż świat doczesny.

Nawrócenie – od greckiego słowa metanoja – oznacza zarówno zmianę samorozumienia i myślenia jednostki, jak i jej postępowania.

To dla mnie to właśnie jest definicja rozwoju osobistego.

Dzięki samopoznaniu potrafiłem stanąć twarzą w twarz z nowym zagrożeniem. Iluzją, która była pięknie opakowana w rozwój osobisty

Bez radykalizmu.

Oczywiście poznaje tajniki rozwoju osobistego, który jest skupiony na życiu doczesnym – mam takie prawo. Zawodowo jestem handlowcem, więc uczestniczę w szkoleniach oraz czytam książki z dziedziny technik sprzedaży. Uczę się od ludzi, którzy osiągnęli sukces finansowy. Dowiaduję jakie działania sprawiły, że doszli do miejsca, w którym obecnie się znajdują. Rozwijam swoją samodyscyplinę, nabywam umiejętności związane z zarządzaniem pieniędzmi, uczę się marketingu i współczesnych technik inwestowania. Chcę żyć zdrowo, w związku z tym nieustannie rozwijam się w dziedzinie sportu, suplementacji oraz odżywiania.

Złoty środek

Moja przygoda z „rozwojem osobistym”, z którym zetknąłem się przy okazji poznawania branży MLM, okazała się lekcją, z której wyciągnąłem ważną naukę. Nie dać się zwieść!

Możliwe, że przez mój wybór duchowości nad materializmem, nie zostanę miliarderem, mającym ogromną posiadłość i Maybacha. No cóż, trudno. Nie pozwolę iluzji szczęścia – nazywanej sukcesem – wkraść się w moje życie, pod przykrywką rozwoju osobistego.

Przeszedłem metanoje – rozwój: ducha, duszy i ciała! W dokładnie takiej kolejności jak podałem.

Życzę każdemu z was, aby znalazł właściwą drogę swojego rozwoju, tak aby zawsze prowadził was we właściwym kierunku. Czasem pozorny progres, może być regresem i warto o tym pamiętać. Zatrzymać się, zbadać własne serce, czy motywacje jakie nami kierują. Może okazać się, że pragnienia naszego ego, sterują naszym życiem – to absolutnie nie jest rozwój.

Sukces zawsze ma swoją cenę, dowiedz się jaka to cena i określ, czy jesteś w stanie ją zapłacić. Jeżeli cena jest zbyt wysoka. Odpuść.

Trzymam kciuki za Twoje decyzje.

Dodaj komentarz