Przyjrzyj się i przejrzyj się!

Podstawowym założeniem rozwoju jest wzrastać i stawać się coraz lepszym człowiekiem. Aby w ogóle móc rozpocząć ten proces, musimy wiedzieć na jakim poziomie jesteśmy obecnie.

Po pierwsze, to przeszłość ukształtowała teraźniejszych nas, więc warto jest się jej przyjrzeć. Myślę, że jest to bardzo ważny krok. Wróćmy więc do dzieciństwa i spróbujmy się poczuć tak, jak wtedy się czuliśmy. Postanówmy przypomnieć sobie ważne dla nas momenty. Jak reagowaliśmy, jacy byliśmy, kto był dla nas autorytetem. Nie oceniajmy, lecz poczujmy te emocje, które kształtowały naszą osobowość. 

Spiszmy wszystko, aby móc wrócić do notatek i spojrzeć na cały obraz za jakiś czas.

Po drugie, to nasze dorastanie i środowisko z naszych młodzieńczych lat. Wróćmy do tamtych klimatów. Do naszych pierwszych samodzielnych decyzji, pierwszej miłości, pierwszych rozczarowań. I znów, bez ocen, bez analizy. Tylko akceptacja i zrozumienie dla nas samych. Wszystko notuj!

Po trzecie, przyjrzyjmy się naszemu dorosłemu życiu. Czy nadal jesteśmy tacy sami jak kiedyś? Co wywarło na nas największy wpływ? Co nas wzmocniło, a co sprawiło, że do dziś nie radzimy sobie z pewnymi sprawami.

Taka dogłębna analiza, o ile jest szczera, da nam prawdziwe odbicie samych siebie. Pozwoli nam zrozumieć nasze braki, emocje, nawyki, działania.

Przejrzyjmy się w lustrze, i odkryjmy prawdę o samych sobie. Bez obaw, to wiedza tylko dla nas (oczywiście, głośne wyznawanie prawdy o samym sobie, wyzwala człowieka, ale to już zupełnie odrębny temat). Jezus powiedział „(…) poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (Jana 8:31, 32). Dlatego uważam , że odkrywanie prawdy o samym sobie, jest najważniejszym elementem procesu stawania się lepszym człowiekiem. Tylko w ten sposób będziemy w stanie stale się doskonalić i walczyć z naszymi niedoskonałościami.

Postawie tu przykład mojego alkoholizmu. Osiemnaście lat piłem i nie akceptowałem informacji, że uzależnienie jest moim największym życiowym problem. Zaprzeczałem przed innymi, oraz samym sobą. W konsekwencji, zrujnowałem swoje zdrowie, zaniedbałem rodzinę, wydałem wszystkie pieniądze, oraz zrobiłem tysiące naprawdę głupich rzeczy… , bo nie potrafiłem, i nie chciałem zaakceptować prawdy. Dopiero gdy ją poznałem i oficjalnie uznałem siebie za alkoholika, mogłem rozpocząć jakiekolwiek kroki w kierunku zdrowienia. Zresztą brak akceptacji prawdy, jest podstawowym problemem u alkoholików, lecz to nie dotyczy tylko ludzi uzależnionych. Łatwiej i wygodniej jest nam żyć w iluzji, i właśnie tak żyje ogromny odsetek ludzi. Nie potrafią zaakceptować swoich wad, czy destrukcyjnych zachowań.

Przejrzyj się – zaakceptuj – pokochaj – i… rozpocznij proces rozwoju.

Progres czas start. Czyli podsumowanie i w drogę.

Kolejnym etapem, już mniej emocjonalnym, przyjrzenia się sobie, jest przeanalizowanie obecnego stanu sytuacji. Najlepiej jest, gdy wszystko zapiszemy. Powoli, dokładnie, z podziałem na kategorie.

  • Moja rodzina – stosunki z partnerem i dziećmi, oraz najbliższą rodziną.
  • Znajomi – kogo mam wokół siebie
  • Praca – satysfakcja, zarobki, możliwości rozwoju
  • Oszczędności – Pieniądze, samochód, nieruchomości
  • edukacja – szkoły, szkolenia, kursy
  • zdrowie
  • pasja 
  • inne …

Super! Mamy to. Podsumowując: Po pierwsze. Wiemy kim jesteśmy i jakie są nasze słabe punkty. Rozpoznajemy w sobie reakcje i nawyki, oraz wiemy jakie jest ich podłoże. Jednym zdaniem, znamy prawdę o sobie od strony emocjonalnej. Po drugie. Wiemy jakie mamy zasoby finansowe, oraz jakie są nasze perspektywy zawodowe . Wiemy, w które obszary w naszym życiu będziemy musieli zainwestować najwięcej pracy. Mamy rozeznanie, jacy ludzie są wokół nas i jak na nas oddziałują.

Nawet jeżeli już wcześniej rozpoczęliśmy swoją przygodę z rozwojem osobistym, to warto robić sobie takie przystanki. Spisać wszystko, podsumować i ruszyć w dalszą drogę, wprowadzając dokładniejsze współrzędne.

Wiedza o nas samych jest naszym punktem „A”. Gdy wiemy co jest dla nas punktem „Z” możemy wyznaczyć szlak naszej wędrówki.

Temat samopoznania jest tak obszerny, że zastanawiam się czy w ogóle ma sens o nim wspominać w krótkich notatkach na blogu. Mam nadzieję, że tak. Pragnę podzielić się moimi spostrzeżeniami oraz wiedzą wyciągnięta nie tylko ze szkoleń i mądrych książek, ale również z terapii oraz pracy z psychologami.

Zaakceptowanie prawdy o samym sobie, było przełomem w moim życiu. Tak naprawdę do tego czasu, czyli do 2015 roku, nie tylko nie rozwijałem się, a wręcz niszczyłem wszystko, co miało dla mnie wartość.

Przyznaje i akceptuje się, a więc co teraz mam zrobić, aby zmienić swoją sytuacje?” To pytanie uratowało mi życie. Rozpocząłem progres…

Pozdrawiam i trzymam kciuki

Dodaj komentarz